Wokoło ogród z tysiącem róż
Byś wstając rano czuła się jak ósmy cud
I nie przejmowała się niską wypłatą
Drogi samochód, wygodny i elegancki
Z manierą kamerdynerów dwóch
Małe zwierzątko, by strzegł Cię jego duch
A na wakacje brać z dziećmi Cię w Alpy
Pracę przyjemną, ciekawą, lecz lekką
Byś nie spędzała znudzona dnia
Po pracy wrócić, utulić, bo Ty i ja
To wszystko po co chcę stworzyć to prędko
Mieć dużo czasu i konto pełne
Dzieci gromadkę co cieszyć będą nas
W pobliżu góry, by budził zza nich słońca blask
Uśmiech na twarzy twej był normą codziennie
Choć to co mam obecnie, jest tylko planem
Zupełna pustka jak pragnienia zmienić w byt
By nic już nie chcieć osiągnąć pełen syt
Nie czuć cierpienia ni też trosk wcale...
http://sennypisarz.blogspot.com/2017/02/pragne-ci.html