niedziela, 25 grudnia 2016

Kusząca samotność

Samotność.. czasami kusi mnie obliczem swym
Gdzie wszystkie troski, ludzie, nie mają wagi
W swoich oczach wśród wad jestem nagi
A każdy krok nie jest dobrym ani złym

Moralność jest kusząca, lecz tylko kiedy ktoś patrzy
Marzenia są niestety tylko celem
Im więcej ich tym ciężej być dla nich sterem
Bo gdy wiele jest kierunków to każdy jest zły

A w rozmowie poglądy to kwestia sporów
Tyle jest odmiennych zdań ilu ludzi
Jeśli któryś jest odmienny to często różni
dlatego nam bliżej do własnych myśli torów


poniedziałek, 19 grudnia 2016

#1

Poznana przypadkiem, krucha..
Piękna, samotna, zagubiona...
Niepewna przyszłości, zazdrosna..
Przyszła nagle dla serca jej wiosna.

Z początku chłodna, z dystansem
Lód serca się stopił spalony romansem
Śnieg starych przeżyć topnieje jak szanse
Że szpony miłości odpuszczą w tej walce

Kończą się roztopy, przychodzi powódź
Zatapia krainy w duszy niewiasty
I strach samotności grzmi jak z nieba piorun
Czy on jest lekiem na serca ból własny

Wody opadły, przychodzi lato
Teraz czas daje cieplejsze dni
Jak była sama, nie było warto
Lecz dała klucz do serca mi..

środa, 14 grudnia 2016

Nie ma w tym kwestii spornej 
Karma odwraca się i obecnie to jest dobre 
Choć rano gdy ubieram spodnie...
Brakuje jej tylko.. śpiącej tam koło mnie 

Brak wszystkiego jest tylko przyzwoleniem 
By wolne chwile zagryzać myślą o aniele..
Bo szczęście odbiera apetyt, a to jest uczuć cement
A w kwestiach spornych rozwiązać kłotnię śląc komplement

Ona tak pełna życia, młoda niewiasta z gór 
Gdy płatki śniegu opuszczały kłęby chmur 
To poznała, wtedy niczego nieświadoma 
Mężczyznę, co w myśli jego zamieszka Ona 


A dla niego.. Wymarzona, wyśniona dama 
Co od od dawna próbowała być tak traktowana 
Jego plecy jak ściana, umysł jak kłęby pierzy 
W nocy wiatr myśli jego ku góralce dzierży

niedziela, 11 grudnia 2016

Wyrwany z konwencji brutalnego świata
Z chęcią poznania co napędza go
Był zawsze dla siebie, lecz teraz odpłaca
Co było nie mija tylko dodaje moc

Spokojny, samotny, lecz pełen uśmiechu
Powłoka ta gruba, nie wyczujesz lęku
Jak poznać się dał Ci, rzecze bez wykrętów
Wieczorem z kieliszkiem pełen sentymentów