Samotność.. czasami kusi mnie obliczem swym
Gdzie wszystkie troski, ludzie, nie mają wagi
W swoich oczach wśród wad jestem nagi
A każdy krok nie jest dobrym ani złym
Moralność jest kusząca, lecz tylko kiedy ktoś patrzy
Marzenia są niestety tylko celem
Im więcej ich tym ciężej być dla nich sterem
Bo gdy wiele jest kierunków to każdy jest zły
A w rozmowie poglądy to kwestia sporów
Tyle jest odmiennych zdań ilu ludzi
Jeśli któryś jest odmienny to często różni
dlatego nam bliżej do własnych myśli torów
niedziela, 25 grudnia 2016
poniedziałek, 19 grudnia 2016
#1
Poznana przypadkiem, krucha..
Piękna, samotna, zagubiona...
Niepewna przyszłości, zazdrosna..
Przyszła nagle dla serca jej wiosna.
Z początku chłodna, z dystansem
Lód serca się stopił spalony romansem
Śnieg starych przeżyć topnieje jak szanse
Że szpony miłości odpuszczą w tej walce
Kończą się roztopy, przychodzi powódź
Zatapia krainy w duszy niewiasty
I strach samotności grzmi jak z nieba piorun
Czy on jest lekiem na serca ból własny
Wody opadły, przychodzi lato
Teraz czas daje cieplejsze dni
Jak była sama, nie było warto
Lecz dała klucz do serca mi..
Piękna, samotna, zagubiona...
Niepewna przyszłości, zazdrosna..
Przyszła nagle dla serca jej wiosna.
Z początku chłodna, z dystansem
Lód serca się stopił spalony romansem
Śnieg starych przeżyć topnieje jak szanse
Że szpony miłości odpuszczą w tej walce
Kończą się roztopy, przychodzi powódź
Zatapia krainy w duszy niewiasty
I strach samotności grzmi jak z nieba piorun
Czy on jest lekiem na serca ból własny
Wody opadły, przychodzi lato
Teraz czas daje cieplejsze dni
Jak była sama, nie było warto
Lecz dała klucz do serca mi..
środa, 14 grudnia 2016
Nie ma w tym kwestii spornej
Karma odwraca się i obecnie to jest dobre
Choć rano gdy ubieram spodnie...
Brakuje jej tylko.. śpiącej tam koło mnie
Brak wszystkiego jest tylko przyzwoleniem
By wolne chwile zagryzać myślą o aniele..
Bo szczęście odbiera apetyt, a to jest uczuć cement
A w kwestiach spornych rozwiązać kłotnię śląc komplement
Ona tak pełna życia, młoda niewiasta z gór
Gdy płatki śniegu opuszczały kłęby chmur
To poznała, wtedy niczego nieświadoma
Mężczyznę, co w myśli jego zamieszka Ona
A dla niego.. Wymarzona, wyśniona dama
Co od od dawna próbowała być tak traktowana
Jego plecy jak ściana, umysł jak kłęby pierzy
W nocy wiatr myśli jego ku góralce dzierży
niedziela, 11 grudnia 2016
Wyrwany z konwencji brutalnego świata
Z chęcią poznania co napędza go
Był zawsze dla siebie, lecz teraz odpłaca
Co było nie mija tylko dodaje moc
Spokojny, samotny, lecz pełen uśmiechu
Powłoka ta gruba, nie wyczujesz lęku
Jak poznać się dał Ci, rzecze bez wykrętów
Wieczorem z kieliszkiem pełen sentymentów
Z chęcią poznania co napędza go
Był zawsze dla siebie, lecz teraz odpłaca
Co było nie mija tylko dodaje moc
Spokojny, samotny, lecz pełen uśmiechu
Powłoka ta gruba, nie wyczujesz lęku
Jak poznać się dał Ci, rzecze bez wykrętów
Wieczorem z kieliszkiem pełen sentymentów
Subskrybuj:
Posty (Atom)