czwartek, 27 kwietnia 2017

Ja

Dlaczego wyzbyłem się uczuć
Choć dusza w cierpieniu płonie
Dlaczego bez emocji ból znów
Nic głowie nie dociera do mnie

Nie umiem pokochać przez żal
Tych krzywd nie wyleczę w utopii
Choć prostszy jest tylko strzał
To prym wiedzie myśl, że nie nastąpi

Starania me marne, a chęci już brak
Statek zwany pogonią... zatonął...
Dalej czuć nienawiści słodki smak
Choć niesmak pozostał nutą słoną

A zapomnienie niestety też obce
Z nim łatwiej głupcowi stawić krok
Za myślą złą, me czyny jak owce
Lecz prowadzi nie pasterz, a mrok

Trwa oczyszczenie,nirwana odeszła
Dni kolejno stają się dłuższe
Decyzja ciężka, głupota większa
By przestać z tym walczyć, gdy puls jest

Na przekór wszystkiemu, jak zwykle
Znów na szali jeden odważnik
Jeżeli mam plan, a mam, to nie zniknę
Bo sam jestem czymś na wzór matnii...




piątek, 21 kwietnia 2017

Lazy melo pato presentation

Nowy dzień zaczynam z doładowaniem
Chłopaki mówią że się spijam z powołaniem
To jak misja, by znów się napizgać
I odpalić się gdzieś na bitwach freestajl

Mamy południe, z południa też skład nasz
Jak chcesz się najebać to ziomów zgarniasz
No chyba że agresor i nie banglasz
To ochłoń człowieku i wjazd masz

Wieczorne pory, alko w żyłach rozpędzone
Portfele dalej pełne, twarze już czerwone
Mijamy kumpla, i choć to nie znany gang star brat
To dzisiaj z nami melo poogarnia

I trochę nudnotak, lecz wjedzie zaraz blant
Ekipa happy zombie a w kiszeni grants
Zaraz dzwoni telefon, to hamulców brak
Kiedy głos w słuchawce ma na wóde smak

Lager, z sokiem czy kraftowe
Łychę zawsze strzelić mogę
Lecz w ekipie mamy Flex
Wóda szklanki i coś skręć
https://www.youtube.com/watch?v=IoyapsNvyK4




Nie ma co się przejmować , bo i kto cie oceni
Była zrzuta i wszyscy mają za sobą problemy
Teraz myśli w głowie gdzie asortyment spożyć
I jakie tempo narzucić by do rana dożyć

Tu nie wypijesz herbaty, choć to nie boston
Kawę to pić można z kobietą dowolną
Dunajczański styl to wóda, łycha drin
I Zielone papierosy a z nich siwy dym

Wjazd na kluby, tam zawsze twarze które znasz
Jak jesteś pozytywny to z nami coś grasz
Jak Pasje swą masz, lubić pizgać rap
To dawaj na cypher bez zwały brat

Nie chodzi o najebke lecz browar opcja znana
Są też okazje gdzie ekipa popija szampana
Wóda opcjonalnie z grillem czy ogniskiem
Bo chodzi o to by gonić z ucieszonym pyskiem


https://www.youtube.com/watch?v=29-_gUshI6A&index=22&list=RDIoyapsNvyK4
Lazy Option https://www.youtube.com/watch?v=NVO1b4RLxIk

środa, 19 kwietnia 2017

pierwszy

Daj mi tylko ten kawałek policzka
Odsłoń ucha część..
Rzuć zalotne spojrzenie z bliska
Wyraź razem bycia chęć
Daj chociaż jeden sygnał
Że widzisz mnie też
Twój dotyk to nie bodziec
To serca twego tembr



Otwórz się, bo wołam wciąż o to
Dopuść bym wyczuł serca takt
Nie bój się, strach nie jest cnotą
Lecz brak zaufania jak znak

Nie wiem czym zawiniłem
Wciąż staram się czuwać
Dla Ciebie się zmieniłem
Byś nie chciała mnie odsuwać

Później nic już, sam się boję
Głos twój jakby nieobecny
Płachtą opieki staram się zakryć znoje
Lecz obiekt starań już dawno to skreślił

A teraz siedzę sam
Przeklęty jest dwunasty grudnia
Ty jesteś tam
Tutaj została błoga ulga




Jeśli to nie ja ?
Katuje się myślami
Dlaczego nie ja ?
Zbaczam złymi rozdrożami
To kto myśli ?
I jaki jego cel
Dlaczego tak zwodzi ?
Chyba nie lubi mnie
Czy kiedyś byłem sobą ?
Na szczęście kiedyś tak
Co da mi wolność ?
Mentalny krach..




poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Brak skazy na sumieniu by osłaniać twarze
Jedynie czasem cytryny dałem więcej
Nie odwracałem się od ciebie by uciec na pięcie
Choć czasami to wręcz o tym marzę

Wstają poranki i czas by zaparzyć kawę
Brać szklankę, łyżeczkę i mleko
I papierosa zapalić, a wciąż myślę co z tego
Skoro i tak oddaję się nie tej sprawie

Ranią wciąż słowa, wspomnienie dawno już pali
A mimo wszystko czasem wyrzucasz uśmiech
To nie pułapka, mam wrażenie że utknę
W tym kręgu tajemnic co był między nami

Jak kiedyś My, dzisiaj ja, nikt więcej
A ranki już nie dają ciepła
To koniec, wiem, lecz nie sprawa zamknięta
Kiedy odcinając się odkrywam serce

niedziela, 16 kwietnia 2017

Odmienne stany świadomości
Impas.. Przełamany! Proszę jednego drinka
W domu schlany przez to lecz ulga..
Czy to dla sumienia mego ujma ?

I brak perspektyw, i drink następny
I wielu ludzi w rytmach oklepanej piosenki
Ktoś chciał tu siódemki..
lecz HotSpot zamknięty ... przeklęty

I walka trwa w środku bo stan coraz gorszy
Już mówią wokoło, Odpocznij !
Choć nie mam pracy jak pracownik poczty
doniosę ten stan do granic wytrzymałości





Kiedy wbijam to sukom płoną te staniki
Majki płoną niczym leją dzikim
Jedna zjeżdża wiesz to sprawy mimiki
Lecz nie wygra ta suka z prawami fizyki

I kmina gwałt
Zaraz z pizdy kurwie robie teheran
Fazę irak mam to ten stan
Co wiele chce a troche więcej mam

wtorek, 11 kwietnia 2017

Stado wygnańców, co biegnie po szczęście
Rzuconych w miejsce zwane bulwarem
Nie są szaleni, lecz przyciągają gwarem
Tych co porządku pilnują w mieście

Nikt nie ucieka, gdyż troski uciekły precz
Sprawiedliwości zaznają niebawem
Już wiedzą, to będzie przerwa w zabawie
A czy to naprawdę konieczna rzecz ?

W służbie prawu notes wyciąga jeden z nich
Dwóch w sumie ich, i tak rzecz poczyna
Imię, nazwisko, zamieszkanie, harcy przyczyna ?
A może coś czego nie może ma któryś dziś ?

Na szczęście nie i kończy się przedstawienie
Miast reflektorów jest latarek snop światła
Aktorzy wszystko traktowali jako antrakt
Gdyż konsekwencją jest tylko pouczenie