wtorek, 29 sierpnia 2017

Uczeń

By znaleźć panaceum uczniów zebrał
Szkolenie trwało długo, jeden zdał ducha
Wielu odeszło, wiodła nimi duma i pycha
Lecz pozostał, co więcej z siebie oddał

Mijały dni i miesiące, po nich lata, cóż
Uczeń ze swym guru tylko czasem rozmawia
A co wziął po naukach do serca, rozprawia
A krew w żyłach buzuje koloru czerwonych róż

Niepoprawny politycznie, wewnątrz ułożony
Oddany swojej pani, od swej osoby ją oddalił
Objął ją w pasie, w gawiedzi, hołd mu zdali
Bo ze wzrokiem do kochanki jak do żony...

Dzisiaj błogosławieństwo dać, niczym formalność
BO serca wiedzą gdzie ich miejsce teraz
Prawdziwa treść związku wiedzie przez życie jak pegaz
A każdy dzień wyjątkowy to prosta normalnośc



P.S.- Mam jednego ucznia

czwartek, 24 sierpnia 2017

Uosobienie kobiecego piękna

Uosobienie kobiecego piękna
Kruchy aksamit , co tak słodko wierzga
I wtedy słuchasz, gdy "Proszę, przestań."
Aby nosić na wietrze jej włosy w swych rękach


Jak najkrwawszy stek jej szyja jest przynętą
Niby to słodko zerka, czasem spojrzy w lusterko
I jest z piękna swego dumna nie do końca dzięki sercom
Które wiją gniazdu duszy cierniem lęk poniekąd

To ten stan duchowy, gdzie trauma jest pasją
Zostawia się w tyle głos starszych, marność
Z postanowieniem w głowie, iż musi być zaradną
By w życie nie wyjść niczym stwór w noc parną


Po co te lęki, kompleksy, gdzie myśli wola
Powiewu z lat zażywać oddech w znojach
Do upadku dążenie, to tylko przestroga

W końcu uleci cień dawnych nadziei z kolan
Zakrzyczy mężnie jak lew w piersi serce, w słowach
Gdy już będzie za późno, by wierzyć, że ona...


https://www.facebook.com/gurumilosci
https://www.facebook.com/gurumilosci
https://www.facebook.com/gurumilosci


wtorek, 22 sierpnia 2017

Pierwszego dnia w Katowicach

Już pojedzony, wypoczęty mniej
Brakuje tylko dymu w dłoni
Uzależniony od tego.. , z tym lżej..
I od paru lat nikt nie broni.

Najlepiej z tym się odciąć od myśli
Przybliżyć jestestwo z powrotem
Chociaż drogi to nałóg, cóż.. cyfry..
Czasami lubię wydać na głupotę

Sięgam więc do kieszeni w spodniach
Już tam są, lecz gdzie płomień .. ?
Za rogiem sklep, nie zmarnuję chwil tam
A co jeśli dla tych wyjść w nałogu tonę ..

Po krótkim spacerze organizm znów żyw
Ze schłodzonym napojem znów
Piętnasty wers zwyczajowo powoduje zryw
By do następnej sesji zrozumieć część słów

sobota, 12 sierpnia 2017

Bliżej gwiazd

Wieczorem, kiedy nie mam już sił po upale
Jeszcze bliżej natury co oplata pasaż nad miastem
Ciemny gaj, bliżej dzikich gwiazd jest wspaniale
A chłód przestrzeni przenikliwy jak sztylet wprawdzie

Piękne domy i ogrody a w nich piękne panie
Rano zrobią włosy, później mąż powraca dla niej
I kawka herbatka, jak zwyczaj przy czekoladzie
Bądź szampan drinki, gdy grille rozpalane

Rozmowy o nowych psach na posesji sąsiada
Dalej że ta blizna wygląda jak szpada
Widząc ten stan, ten sam umysłu się zakładam
Niczym liść w kompoście węszy swąd co się rozkłada

Ja mam wszystkie komponenty by zwiedzać świat
Dobry wzrok, nie chroni go szkło ani soczewka
Nogi zwykły biegać lecz nie lubią bez celu, od tak
Reszta w sumie to te drobne, jeden co się ostał

Wieczorem, kiedy nie mam już sił po upale
Jeszcze bliżej natury co oplata pasaż nad miastem
Ciemny gaj, bliżej dzikich gwiazd jest wspaniale
A chłód przestrzeni przenikliwy jak sztylet wprawdzie


środa, 9 sierpnia 2017

Samotnie kroczą ścieżką losu
Wokół chłód, wilgoć i cisza 
Zziębnięte płuca kojone dymem papierosów
I ta wymowna, duchowa nisza 

Czy to ta magia mrocznego lasu ..
Czy też pełni księżyca działanie 
Czasem jest świetnie, ale tylko do czasu
Czasem.. słychać to wezwanie ..

W tle kabarecik szeptów w oddali
Za rogiem ścieżka dzielona na trzy
Niewiedzą karmieni, ciekawości oddani
Bez lęku o to czy dzisiaj dżdży 

Tylko po to by zerknąć przez moment
Zrozumieć konstans konstelacji tam..
A może układ ich, to gwiezdny sonet
A wszystko co dzieje w głowie, domek z kart ..

niedziela, 6 sierpnia 2017

Plastikowy rycerz, to wiesz ostra gadka
Nie powie tego sąsiad i nawet twoja matka
Gdy wbija na rewir zawsze jest przy szklankach
A na ulicach wozi się w gumowych klapkach

Taki to jest człowiek, wieczny luzak
Na imprezie pijany, na nim koszula
Podróżnik, a w jego rękach drin akurat
I nie walczy na rejonach bo się dobrze wczuwa

Ma potyczki z samym sobą niczym bąk w czajniku
Chce posiadać każdą wiedzę o kwestii bytu
hen w nieznane wyjść w dobrych słuchawkach
A przy swoich ludziach by tętniła zajawka

Taki jego byt, plastik życie tu ogarnia
W pracy wszędzie sztuczny twór, on zwalnia
A w czasie kiedy nostalgia go chce nabrać
Wtedy gdzie on jest masz na boisku sprawdzać
https://www.youtube.com/watch?v=FPkpMC-yDqM

Taki to jest człowiek, wieczny luzak
Na imprezie pijany, na nim koszula
Swawolnie nadchodzi do tańca z damą
Bo może tam szaleć z piękną panią