środa, 26 lipca 2017

Wyjście

Dosyć niechętnie wyszedł z domu
Zażyć kąpieli wśród gwiazd świateł
Leniwie palił papierosa w znoju
Ile dziwnych włada prawd tym światem ..

Przysiadłwszy rozpoczął powinność 
Co dane mu, by zapisać wnet 
Kartka i długopis nie proszą o litość 
Lecz są miejscem gdzie gromadzi gniew

Niczym nie rozpraszany odpłynął ...
Godzinę później już był gdzie indziej
Otworzył oczy, przedziwnie ból zginął 
Lecz serce bije mu dwa raz szybciej 

Powrócił do włości, zasiadł notować 
Co skryba wyniósł z wieczornych mar
Nie pamiętał tych słów, nie chciał żałować 
Lecz skąd wiedział, że pisał to on sam ..


czwartek, 20 lipca 2017

Ciało błaga otoczenie, by tym rzucić
Rozum pragnie spełnić siebie i w to brnąć 
Serce kraje się w pół, prosi byle je ciąć 
A duchowo skłonny jestem by się skupić ...

Nic do stracenia, a marny plan nie jest 
Byle targnąć do działania, pominąć cele
Spontanicznie w ścieżki nieznanej głąb
Głębia kusi tajemnicą, aby jej uchylić rąb 

Poznać stanowisko, nie narzucać własnego
Dostrzec mały płomień, rozpalić do większego 
Być tak jak samotnie, lecz z pomocą drugiego
Aby bezsens tych skupień tworzył coś oczywistego

wtorek, 11 lipca 2017

Jak mierzyć się z istotą to istotnie wierzę przez nią
Jeśli imie pragniesz poznać jej, przepływa pełnią
Jak myślę o marzeniach to pokrzepiam nią swe piękno
Gdyż gdzieś głęboko w tym sercu płonie gorzko nieśmiertelność 

Mina którą widzę przed oczyma wnet to wredność
Że można z takim parciem na tą karte łożyć pewność
Wyrzuty sumienia tu jak krokwie, w tym jest też moc 
Iż najmniej lubiane szlaki bez powodu sie nie zejdą

Albowiem wnet prawd sporo iż tu brak jest ślepego skutku
Wojna niczym życie to urywek zdarzeń, zbrodnia kultu
I ślepych wierzeń jedna prawda jest mimo zmiany stała
Iż istnieje w świecie siła, której próżno przeczyć oderwania

Pomimo marzeń o świecie w meandrycznych mitach
Poślubiam wewnątrz skłonność, by pałac dobyć w sznytach
I wielce jest to skłonne przez to ciąg się łoży purpurą
Iż mimo skał na dnie zdarzeń, mury tego domu nie runą


Dziś popijam witaminy , bo ponura moja skron
Palę papierosa co spalony miał być z nią
Siedzę na fotelu spacer był widziany ale kto..
Przewidział by dziś sny, a prawdziwe ponoć to



poniedziałek, 10 lipca 2017

kawa bicik

Wszystko co trzeba mi dzisiaj to kawa
Nie mamy opcji bez jednej z rana
I dawaj mi cukier, mleko i śmietana
Choć ja nie mieszam to ma być podana

I wena napada, jak z nieba grom
Płonie papieros, dym ciężki, sto ton
Sto nowych stronnic o kawie #5 norm
Mentalnie wysoko, nie ciemno jak noc

I wyruszam na miasto z bagiem
Rano oczy spuchnięte jak stwór z bagien
Najchętniej położyłbym się gdzieś na trawie
Bo senny od zawsze jak gruby, po tacie

I bracie i siostro co ma kawy łyk z rana
Marzenie moje to miesiąc plener kawa
Później na miasto gdzie opcja nagrana
by pójść na te tańce i hulać do rana


Łyk dobrej kawy i mięsko z barana
Wieczór, sukienki, przy pięknych damach
Ona też siorbie tą kawę sama
W nadziei że kiedyś mąż zrobi,

Kawa

czwartek, 6 lipca 2017

Elektroniczny zapach nieba tuż nad głową
Tych technologii od dawien nie liczył nikt
Ludzki to twór, braćmi dziś człowiek i robot
Niebawem się faktem stanie inteligentniejszy byt

Brak przywiązania do tradycji i czci kultów
Masowe ucieczki do budowli, co domem setek
A doświadczenia, czy tylko z ksiąg, nie krain mózgów
Czy tych myślących wolno pozostał nam odsetek

A może sami chcemy poddać się cyfryzacji
Mieć w brud przedmiotów co zajmą czas
Jeśli to klucz do tajemnicy satysfakcji
Dlaczego nie zasiadł na laurach żaden z nas ..

środa, 5 lipca 2017

Ta zimna ranna kawa, jej posmak metaliczny
Odpalony wnet papieros budzi wtórne myśli..

Co zrobiłem dziś by być szczęśliwym.. 
Gdzie wszystko co oddałem, a miało wrócić 
Czyż wyścig po ten uśmiech jest cyniczny..
Czy można tak po prostu szczęściem upić..


niedziela, 2 lipca 2017

Historii w brud obok, wszyscy dzielą sobą
Po to by się poznać i mieć drugą duszę obok
I choć w sercu chłodno, nadal czują bojność
Tajemnice powierzą gdy przyjdzie sposobność


Przyswojony materiał całkiem wtopił w skórę
Cybernetyczna ręka już nie trzeszczy, gdy ją nasmaruję
Mam niesmak, gdy rdzewieje mi do końca język
I nic tak nie dobija jak w uszczelkach luz pomiędzy