piątek, 29 kwietnia 2016

Daremny trud

Zdenerwowany tragarz, mknie przez leśną ścieżkę
Biegnie, pragnie zdążyć by zastąpić w mieszku powietrze
Nogi już bez sił, dech zapiera ciężar, wizja nieszczęść
Niesie informację co przypadnie nie podana w mieście

A w centrum miasta wrzawa, gdzie podziewa się owy człowiek
Czyżby zginął, czy też uciekł, jak on się zowie?
Nie wiedzą nic, a domysły zbywają sen z powiek
Ileż może być warty nieznany człowiek ...

Już prawie tam dotarł, ekscytacja eskaluje z chwilą
Gdy wita horyzont, cel już to nie droga do nikąd
Podwojone siły dają ukojenie, nagłe myśli zwodzą
Cel jak kat dla ciała, smaga plecy ochotnika

Już jest przy bramach, uśmiech gości na twarzy wędrowca
Myśli po co to było, cały trud, co za to dostał.. ?
Przekazał wieść lecz nie poznał wieści tej do końca
I po co ten trud, gdy po sprawie niesmak w myśli został ...

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Salceson z konia

Słowa pisane

Słowa z liter, litery z tuszu, tusz z sadzy
Do miłosnych podszeptów i sprawowania władzy
I nawet w medycynie do wydania recept
Potrzebny by notować gdy żywotu kretes

Lecz jaką ma moc, to dzieło człowieka 
Co czyni, że wszędzie używany po wiekach 
Jak sprawczą moc spełnia w wyznaniach 
I czy potrzebny, czy zwodzić ma zamiar

Słowo pisane, choć multum ma układów
Jedna litera, a zmienia sens znaków
Łatwo zwodniczy, pozbawiony tembru
Jedynie instynkt dodaje krzty sensu

I jak ocenić kto ma rację w liście 
Przecież istotą jest się porozumieć 
Zaufać, czy rzucić zwodniczą naturę ?
I porozmawiać, wyrzucić krzyk chórem..

niedziela, 24 kwietnia 2016

Myślałem nad, gdy zrozumiałem że zbyt wysoko
Marzyłem chciałem, kiedy czyn był największą mocą
Błądziłem boso, zamiast biec po co chcę, po co ?
Tak miesza uczuć okrąg, w stadium zwanym samotnią.

Wciąż to pochłaniam, durne myśli i tysiące słów
Marne wydźwięki rozmów, miny skłóconych głów
W tym stadzie dążeń jak pelikan w gnieździe mądrych sów
Brak bratniej duszy co wysłucha cierpień, powie "mów"

Fizyczna niemoc choć jutrznia wróży spraw poprawę
Walka mentalna co jest słuszne w biegu po nirwanę
Tysiące bodźców a wyraźne są jak kurz na trawie
Jeśli nie teraz, to kiedy sobie lepszy żywot sprawię


wtorek, 5 kwietnia 2016

Niedocenione piękno marnowane przez niewiastę
Która uśmiech figlarny i szczery śle rozmówcy
Oczy błękitne, choć zmęczone przez myśli własne
Lecz to charakter w jej pięknie gra rolę przywódcy

Cierpliwa lecz uparta, cechy te objawieniem
Kochliwa, jak każda nie splamiona dusza
Też stonowana niczym arcydzieła cienie
Łatwo ją zranić, lecz to raniący cierpi w katuszach

I jak to pojąć te kobiece niebiańskie rysy
Charakter czysty, nie splamiony złem powszednim
Bez zahamować jeśli o sercowych sprawach mowa

Może jest wybawieniem dla biegnącym za niczym
Nie godny człowiek co chce przekonać ją do bredni
Brakuje mi jej, bo to jedyna taka osoba


Dla Pauliny, której mi brakuje <3