Nie było przemyśleń, sen przyszedł szybko
Na krótką chwilę coś zagłusza ciszę
Nagle wspomnienia, jakby patrząc na kliszę
I każdy moment w niej był na chwilę tylko
Bez konsekwencji gdyż sen nic nie znaczy
Każdy tak śniący pragnie spać tak
Nieważne czy koszmar, czy jakiś pakt
Bo nie bać się można gdy się nie odznaczy
Przy końcu stanu skupienia komórek
Niczym ten feniks przebudza się ciało
I co by to było gdyby tak się działo..
A może naprawdę nie spałem wogóle..
Marzenie to o niej, piękna historia miłości
Przerzuca się w marę jak złośliwy rak
Choć nie znam imienia, tożsamości wszak
To mam prze tajemnice tą wiele radości
Wspomnienie zanika już z pierwszą kawą
I tylko pamięć że widziałem to w snach
Próby na marne, papierosa mach
By życie tu we śnie obaczyć tak sławą
Jak zapamiętać, jak się wybudzić
Nachodzi mnie myśl splątana jak warkocz
I nie chce znów oplata jak lasso
Lecz na nic to, więc po co się trudzić
Żyłem tą chwilą co już uleciała w dal
Niczym Ikar wzbiłem się ponad nią
Ale każdy sen jest swoistą zapadnią
I zawsze wstajesz ilekroć spadłeś tam
czwartek, 31 grudnia 2015
piątek, 25 grudnia 2015
Rzecz o samotności
Swe życie ogarnął niczym ciemność miasto nocą
Rzucił chwilowe troski, w głowie plan tworzy nowe ścieżki
Niczym łabędź odleciał od trosk doczesnych
I wbrew sobie nazwał samotność mocą
Pijany zwykle, ku nirwanie krocząc
Samotnie docierał do granic rozsądku
Przyjaźń to zwyczaj, każdego bez wyjątku
Lecz słaby kto sam nie robi, a bierze ochoczo
Miał już co trzeba, brak ludzi i klucz
By sam zasiadł i się doskonalił w samotni
Lecz od kogo lepszy, zapytał naiwny
Wtem w ciele dotarło iż to jest życia trud
Bez porównania, chęci do walki z czymkolwiek
Przyjaźnić z nikim nie wolno nikomu
Znajomy to problem, no chyba że w domu
Samotnie siedzi najlepszy człowiek
Rzucił chwilowe troski, w głowie plan tworzy nowe ścieżki
Niczym łabędź odleciał od trosk doczesnych
I wbrew sobie nazwał samotność mocą
Pijany zwykle, ku nirwanie krocząc
Samotnie docierał do granic rozsądku
Przyjaźń to zwyczaj, każdego bez wyjątku
Lecz słaby kto sam nie robi, a bierze ochoczo
Miał już co trzeba, brak ludzi i klucz
By sam zasiadł i się doskonalił w samotni
Lecz od kogo lepszy, zapytał naiwny
Wtem w ciele dotarło iż to jest życia trud
Bez porównania, chęci do walki z czymkolwiek
Przyjaźnić z nikim nie wolno nikomu
Znajomy to problem, no chyba że w domu
Samotnie siedzi najlepszy człowiek
Subskrybuj:
Posty (Atom)