piątek, 30 czerwca 2017
Noszą cie na rękach jaki jesteś zajebisty
Kiedy robisz wjazd na bar to balet kosmiczny
Nie ma asteroid przy twoich wytycznych
Bo to co dają ziomy dzisiaj jest wyczyn kosmiczny
Te skillsy te flow wjazdy na bar to są driinkii
Bo co tu dużo gadać isotonic piją wszyyy scyy
Faza bum clap, w głowie bum bap
Wjazd na blaszak i to melo kuuuurwaaaa
Pierwszy bit mi głowę urwał na start
Wjazdy na temacik i ten co dziś mam stan
Może jeszcze opcja że będzie dogrywka
Wtedy stres i te nerwy bo jest dobra nawijka
Wnet gruby powraca polewając drinka
Jak to mówią wjechał gruby opcja flacha przyznaj
Ostatnio nawet faza z nim to chodź się napizgać
I będzie tyranie głowy bo to jego misja
Chcesz ogarną bita, spoko
Koreaaa to koreaaa
jak chcesz poćwiczyć to dawaj hajs
Tylko tlenu bez kozery nie pożeraj
Tu cie nauczymy co to haj lajf
To kio To kio od rana narty pod skocznią
Ten co przynosi na bibie wyrocznią
To jest ekstrakt man, imitacja brat
Bo co nawciągasz się to wydalasz w świat
Freestyl freestyl wczuta spoko
Jest już kartka, pod bit spoko
Tworzysz muze w domu spoko
https://www.youtube.com/watch?v=YYpZGiKySMw
Na , tych, bitach, bestia, grubas
I to nie przez fetke skumaj
Choć zbyt często w czubie tu mam
To rozkminiam freestajl wóda
Zaopatrzenie na bibe premium
Czasem sie woła do fify testów
Spoko tak wbijać, to lubie ogólnie
Bo tu poł na poł pijemy podwójnie
Chcesz to skumać, skumaj flex
biby pod bity tu jak klątwa #Hex
Się nie uwolnisz, gdy wczuta jest
Duel kamień papier #
Koreaaa to koreaaa
jak chcesz poćwiczyć to dawaj hajs
Tylko tlenu bez kozery nie pożeraj
Tu cie nauczymy co to haj lajf
To kio To kio od rana narty pod skocznią
Ten co przynosi na bibie wyrocznią
To jest ekstrakt man, imitacja brat
Bo co nawciągasz się to wydalasz w świat
wtorek, 27 czerwca 2017
Kolejna noc
Chciała być tą jedyną wśród jego snów
Błagała w modłach o odwagę, lecz marny trud
Po nocach przechadzała.. aleją pełną sów
By dostrzec jegomościa przy jej krańcu...
Ów zapytał niecodziennie, co zabrało pannie uśmiech
Brak grymasu na jej twarzy tworzył raczej bruzdę
I prosząc wręcz błagalnie o choć radości nutkę..
Owinął ją spojrzeniem tajemnym.. niczym w pustkę..
Wnet z propozycją kawy zmierzyła się dama
W prawdzie wychodząc na chwile.. spędzała noc.. sama
Mimo wszystko zgodziła się zaczarowana
I kobieta wraz z mężczyzną w kawiarni bramach
Skrzypek na podeście wnet godzony został darem
Coś swawolnego, dla damy, by uwolnić serca wiarę
Daje koncert nieprzerwanie, a instrument ponad miarę
Eskaluje dobry nastrój, w oczach panny nie błaganie..
Teraz szczęście, gdyż troski odleciały za nut kluczem
Smyczek szarpie struny, rwie od serca lekkie kłucie
I nie ważnym dla obojga co targnęło do tych uciech
Poznali się tak przypadkiem.. Przypadek zrodził uczucie
Błagała w modłach o odwagę, lecz marny trud
Po nocach przechadzała.. aleją pełną sów
By dostrzec jegomościa przy jej krańcu...
Ów zapytał niecodziennie, co zabrało pannie uśmiech
Brak grymasu na jej twarzy tworzył raczej bruzdę
I prosząc wręcz błagalnie o choć radości nutkę..
Owinął ją spojrzeniem tajemnym.. niczym w pustkę..
Wnet z propozycją kawy zmierzyła się dama
W prawdzie wychodząc na chwile.. spędzała noc.. sama
Mimo wszystko zgodziła się zaczarowana
I kobieta wraz z mężczyzną w kawiarni bramach
Skrzypek na podeście wnet godzony został darem
Coś swawolnego, dla damy, by uwolnić serca wiarę
Daje koncert nieprzerwanie, a instrument ponad miarę
Eskaluje dobry nastrój, w oczach panny nie błaganie..
Teraz szczęście, gdyż troski odleciały za nut kluczem
Smyczek szarpie struny, rwie od serca lekkie kłucie
I nie ważnym dla obojga co targnęło do tych uciech
Poznali się tak przypadkiem.. Przypadek zrodził uczucie
niedziela, 25 czerwca 2017
Piękny sen o przyszłości
Festiwal, noc imprez w mieście
Z zapalonym papierosem na balkonie
Gra jakiś bard, czas go słyszeć wreszcie
Przyswoić ten klimat z dymem, nieświadomie..
Biesiadne klimaty, garstka osób tańcząca
Swawole, dziś odpust dla duszy zupełny
Zmęczenie oddala przez nadmiar słońca
By podejść i oddać się ludziom w pełni
W marzeniu ten dzień, lat kilka on w przód
By wyraz dać swym najskrytszym pragnieniom
Usiąść wygodnie, gdzie kawa jak cud
W notesie zapisać co w myślach jak niemoc
Wieczornym zwyczajem powinna być twórczość
Najlepiej gdzieś na wieczorku artystów
Gdzie każdy upaja się sztuką, zna lekkość
Rozważa nad tworem, przyswaja cudzysłów..
Nie sława jest wagą, fani, czy pieniądz
To lekkość umysłu, co wzmacniana jest pasją
Bo choćby w życiu przeżyć taki miesiąc
Uzależnienie od tworów jest najskrytszą fantazją
Z zapalonym papierosem na balkonie
Gra jakiś bard, czas go słyszeć wreszcie
Przyswoić ten klimat z dymem, nieświadomie..
Biesiadne klimaty, garstka osób tańcząca
Swawole, dziś odpust dla duszy zupełny
Zmęczenie oddala przez nadmiar słońca
By podejść i oddać się ludziom w pełni
W marzeniu ten dzień, lat kilka on w przód
By wyraz dać swym najskrytszym pragnieniom
Usiąść wygodnie, gdzie kawa jak cud
W notesie zapisać co w myślach jak niemoc
Wieczornym zwyczajem powinna być twórczość
Najlepiej gdzieś na wieczorku artystów
Gdzie każdy upaja się sztuką, zna lekkość
Rozważa nad tworem, przyswaja cudzysłów..
Nie sława jest wagą, fani, czy pieniądz
To lekkość umysłu, co wzmacniana jest pasją
Bo choćby w życiu przeżyć taki miesiąc
Uzależnienie od tworów jest najskrytszą fantazją
piątek, 16 czerwca 2017
czwartek, 15 czerwca 2017
Rozszalały wnet gromkie brawa
Rumor zakończył teatralny repertuar
Wychodząca gromada mknie, gdzie kontuar
Mężczyzna odbiera garnitur od innego pana
Na zewnątrz, wiatr świsnął, porwał szal
Już nie odzyska go szykowna dama
Szarpie na twarzy makijaż łzy plama
Lecz szalejący żywioł porwał to w dal
Ochoczo zachęca tę panią, ów pan
Zagaił rozmowę, zaprosił na tańce
Poszli, podziwiają miasto na trakcie
Serce się cieszy, bo inne blisko ma
wtorek, 13 czerwca 2017
Myślałem że już nie pamiętam dni
Gdy proszony o rozmowę szedłem chętnie
Dzisiaj ten sam wyraz twarzy ich..
Lecz moje serce podchodzi beznamiętnie
Gdzie posiałem ziarno, co korzeń krzewi w sercu
Pomocną dłonią tak chętnie garnie doń
Czyżby to kwestia monotonii, kompleksów..
Czy tylko własny problem zbyt mocno bije w skroń
Rozmowy ciężkie, problemy nader trudne
Kiedyś to kochać, dziś uciec coś błaga
Ale uczucie przy tym nie smutne
Czy podświadomie tak sobie pomagam ..?
Gdy proszony o rozmowę szedłem chętnie
Dzisiaj ten sam wyraz twarzy ich..
Lecz moje serce podchodzi beznamiętnie
Gdzie posiałem ziarno, co korzeń krzewi w sercu
Pomocną dłonią tak chętnie garnie doń
Czyżby to kwestia monotonii, kompleksów..
Czy tylko własny problem zbyt mocno bije w skroń
Rozmowy ciężkie, problemy nader trudne
Kiedyś to kochać, dziś uciec coś błaga
Ale uczucie przy tym nie smutne
Czy podświadomie tak sobie pomagam ..?
wtorek, 6 czerwca 2017
Naćpane melopatonabogato
Na co dzień mina no gdzież by
Na bibie beef niby w mięsnym
Ich weekend w nastroju szewskim
Patrz balet, kluby i kreski
Pato wiek dwudziesty pierwszy
Naćpani bogacze, walka o prestiż
Z nich każdy z ochotą na sex dziś
Więc jak jesteś spoko, się prześpisz
A jak jesteś zwała, to spadaj frajer
Sovoir Vivre gdy są piękne panie
Jak typ chce twą laske to lepszy ma bajer
Bo wjeżdża bejcą i rwie tą lale
Następnie hotele, motele, za miastem
Jest szampan i koks i Jaggermeister
On lubi bez bumy więc skumaj akcje
Po wszystkim pigułka i spokojnie zaśniesz
https://www.youtube.com/watch?v=1uYTuJcHGS0
poniedziałek, 5 czerwca 2017
Niewiele miejsc mam, gdzie słyszę świergot
Obok szum wody co z wolna przepływa
Nieopodal stoi w swym wdzianku rybak
Dalej owce się pasą i słychać dziecięcy jazgot
Lat wiele wstecz, te dźwięki są osobne
Brak w nich jest pełni, sensu ani krzty
I niczym w wierszu, tajemny natury szyfr
Daje sposobność, by myśleć, że to swobodne
Cały cykl dnia, poczynając od mroku nocy
Przez brzasku tajemny świetlisty promień
Poranku senny ze spalin wonią.. powiew...
Południa zapach , aromat powietrza surowy
Obiadów woń dla tysięcy głów miejskich
Co do wieczora w pracy się znajduje
Wieczorny rytm, co z alkoholem harcuje
I w końcu wielkie łowy wilków nocy
Obok szum wody co z wolna przepływa
Nieopodal stoi w swym wdzianku rybak
Dalej owce się pasą i słychać dziecięcy jazgot
Lat wiele wstecz, te dźwięki są osobne
Brak w nich jest pełni, sensu ani krzty
I niczym w wierszu, tajemny natury szyfr
Daje sposobność, by myśleć, że to swobodne
Cały cykl dnia, poczynając od mroku nocy
Przez brzasku tajemny świetlisty promień
Poranku senny ze spalin wonią.. powiew...
Południa zapach , aromat powietrza surowy
Obiadów woń dla tysięcy głów miejskich
Co do wieczora w pracy się znajduje
Wieczorny rytm, co z alkoholem harcuje
I w końcu wielkie łowy wilków nocy
sobota, 3 czerwca 2017
Siedzą smutni w domach
Za oknem błysk zachęca
Więc po co się dołować
Gdy życie tak nakręca
Matka natura zawsze dba
Brak możliwości odmowy
I czemu niby nie wyjść tak
Dać unieść się euforii
Powąchać z łąki kwiatów sto
Rozpalić ogień w lesie
Podziwiać wartki rzeczny prąd
Zakochać się w pszczole na kwiecie
Dać unieść się przez wiatru szum
Jak dym polecieć hen w nieznane
Bo mało godzin w takim dniu
Więc czas zacząć przed śniadaniem
Za oknem błysk zachęca
Więc po co się dołować
Gdy życie tak nakręca
Matka natura zawsze dba
Brak możliwości odmowy
I czemu niby nie wyjść tak
Dać unieść się euforii
Powąchać z łąki kwiatów sto
Rozpalić ogień w lesie
Podziwiać wartki rzeczny prąd
Zakochać się w pszczole na kwiecie
Dać unieść się przez wiatru szum
Jak dym polecieć hen w nieznane
Bo mało godzin w takim dniu
Więc czas zacząć przed śniadaniem
Subskrybuj:
Posty (Atom)