Szukamy krańca granic
Wciąż skacząc myślą z grani
Pozostawiamy przyszłość dla nich
Jesteśmy dalej sami
Krzyknę; Precz z wyjątkami!
Regułę świetnie znamy
Czasem jak pociąg się wykolejamy
Kiedy swój tor zmieniamy
Walcząc o lepszy byt
O większy życia syt
Zbieramy drobny sztych
Cierpimy chcąc tak żyć
Dzisiaj pokażmy kły
Każdy może być zły
Bóg dał nam po to sny
By chęć zamienić w czyn
poniedziałek, 27 czerwca 2016
środa, 15 czerwca 2016
Kawa
Zaczyna każdy dzień uśmiechnięty,
Od dwóch łyków niebiańskiego trunku
Bez niego nie budowałby inżynier wiaduktu
Bo do życia nie miałby chęci
Jeden preferuje na słodko, z nutką mleka
Inny wrzuci parę kropli aromatu czekolady
Następny nie pije, dla zachowania ogłady
Lecz przez to, na wybudzenie dłużej czeka
Piją w samotni i w gronie
Przy rodzinie, kochankach i na służbie
Daje radość ukojenie, myśli rzuca w próżnie
Nadmierne, bo od pomysłów po niej myśl płonie
Od wieków ją opiewają różni wieszcze
Co bez paru kropli nie tworzyli by dzieła
Zarówno od wroga jak od przyjaciela
Po pierwszej filiżance chcesz jej więcej
Od dwóch łyków niebiańskiego trunku
Bez niego nie budowałby inżynier wiaduktu
Bo do życia nie miałby chęci
Jeden preferuje na słodko, z nutką mleka
Inny wrzuci parę kropli aromatu czekolady
Następny nie pije, dla zachowania ogłady
Lecz przez to, na wybudzenie dłużej czeka
Piją w samotni i w gronie
Przy rodzinie, kochankach i na służbie
Daje radość ukojenie, myśli rzuca w próżnie
Nadmierne, bo od pomysłów po niej myśl płonie
Od wieków ją opiewają różni wieszcze
Co bez paru kropli nie tworzyli by dzieła
Zarówno od wroga jak od przyjaciela
Po pierwszej filiżance chcesz jej więcej
Subskrybuj:
Posty (Atom)