Krzyczę do pokolenia niemów, przemów!
Krzyczę do każdego co zalążki ma problemów
Ile spraw na głowie ale nie wiedzieć czemu
Oddamy popkulturze się, a nie istnieniu
Smok śpi w jaskini, boimy się zrobić hałas
Bo co w dwudziestym pierwszym może białas
Zbudować dom, znaleźć ją, to wszystko dla nas
Ale zawieszeni mentalnie, bo chce tak jakiś pajac
Porywam nad ideologię tłumu młodzież, to też
W rękach niosę pochodnie i proporzec
Może nie urodzony by od złych planów odwieść
Lecz pewny że mam tu czego dociec
Dla materializmu dziś stop,uwolnij serce
Dla obłudy prąd, niech stanie serce
Chcemy poczuć woń sukcesu, biec po szczęście
Tylko brak odwagi aby krzyknąć nareszcie
sobota, 22 września 2018
Podążam za popkulturą, w nią brnę
Obserwuje ewolucję i poddaję się
Kiedyś bliskie osoby co najmniej dwie
Dziś obrażony, gdyż zmienił się trend
Nie zmieniam systemu wartości
Kiedy weekend, to zawsze gdzieś w gości
Może zagramy w karty, nie w kości
Lecz jak te rzucone, to talizman i pionki
Muzyczka to pisarz miłości na bibach
A ludzie tu dbają by był dobry klimat
Gdy drogą idziemy to widać kalifat
Z głośnikiem na miasto przy nocnych tripach
Bo tu dzieje się szamański pochód
Podpalamy co tu mamy a nie twój samochód
Czasami do klatki, jak przy ziomka bloku
Tabaluga mówią gdy widzą tych smoków
Masz problem to odkuj
Walisz się to odkuj
Walisz coś, cóż kotku
Siema ludzie, od początku
Wiesz co, mam żywot jak kot
Rozespany zaczynam swój wlot
Tak na miasto, gdzie jest las rąk
A wszystkie są w kieszeniach a tam ciasno
Uderzam w miasto ? Do sąsiadki na ciasto
Bo po pracy jest nieziemskie gastro
Nie wyjdę przecież pojedzony tartą
Musiałbym a nie chcę poprawić tatrą
Dalej tak naginam do domu coś niosąc
To na włosach ta patyna, stal i mosiądz
Cośchcesz oszlifować to ten patent sprawdź
Ja nie chce ale muszę, by na napój mieć do kart
Chętny na tryb życia u podnóża Tatr
Gdzie co rano kawa, papieros i wiatr
Jeśli sprawdzasz co u mnie to patrz
Troche nie ma czasu ale przygrywa.. funk
I tak pieśń niech się niesie halą
Do odmętów spoczynku zanosi
Niechaj kochali co kochają
A dźwięk swym cichym szeptem godzi
Dalej tak przy zachodzie trochę łapie sen
Myślę może bym napisał jakiś sonet. tren
Zaraz dzwoni mi telefon i gzie iść ? Hen !!
Tam gdzie świeże jest powietrze i dla mózgu tlen
Trochę trzeba też o zdrowie zadbać teraz
Kończy się pewien wiek i też szkodzi melanż
Tylko dobrze że problemem nie jest hera..
W sumie nigdy jej nie brałem bo ją zlewam
Niosąc głowę dumnie kłębi myśl szczera
Aby przetasować karty i nakarmić koteła
Kiedyś jak ja jadł obiad, dziś gdzieś gmera
Zawsze wyglądał jak po halucynogenach
I jak on wnet zaczynam bieg na przełaj
Bo znów zapomniane co się dzieje teraz
Zaraz będzie wieczór i to smutne nieraz
Dzisiaj lew na wyświetlaczu, kiedyś pegaz...
I tak pieśń niech się niesie halą
Do odmętów spoczynku zanosi
Niechaj kochali co kochają
A dźwięk swym cichym szeptem godzi
Rozespany zaczynam swój wlot
Tak na miasto, gdzie jest las rąk
A wszystkie są w kieszeniach a tam ciasno
Uderzam w miasto ? Do sąsiadki na ciasto
Bo po pracy jest nieziemskie gastro
Nie wyjdę przecież pojedzony tartą
Musiałbym a nie chcę poprawić tatrą
Dalej tak naginam do domu coś niosąc
To na włosach ta patyna, stal i mosiądz
Cośchcesz oszlifować to ten patent sprawdź
Ja nie chce ale muszę, by na napój mieć do kart
Chętny na tryb życia u podnóża Tatr
Gdzie co rano kawa, papieros i wiatr
Jeśli sprawdzasz co u mnie to patrz
Troche nie ma czasu ale przygrywa.. funk
I tak pieśń niech się niesie halą
Do odmętów spoczynku zanosi
Niechaj kochali co kochają
A dźwięk swym cichym szeptem godzi
Dalej tak przy zachodzie trochę łapie sen
Myślę może bym napisał jakiś sonet. tren
Zaraz dzwoni mi telefon i gzie iść ? Hen !!
Tam gdzie świeże jest powietrze i dla mózgu tlen
Trochę trzeba też o zdrowie zadbać teraz
Kończy się pewien wiek i też szkodzi melanż
Tylko dobrze że problemem nie jest hera..
W sumie nigdy jej nie brałem bo ją zlewam
Niosąc głowę dumnie kłębi myśl szczera
Aby przetasować karty i nakarmić koteła
Kiedyś jak ja jadł obiad, dziś gdzieś gmera
Zawsze wyglądał jak po halucynogenach
I jak on wnet zaczynam bieg na przełaj
Bo znów zapomniane co się dzieje teraz
Zaraz będzie wieczór i to smutne nieraz
Dzisiaj lew na wyświetlaczu, kiedyś pegaz...
I tak pieśń niech się niesie halą
Do odmętów spoczynku zanosi
Niechaj kochali co kochają
A dźwięk swym cichym szeptem godzi
https://www.youtube.com/watch?v=q-LPqBsbFdA
Zapach tych poranków to pot z lekką nutą piwa
Kiedy życie wzywa wtem herbata z miętą spływa
Grozi więzią bo wciąż Chęć na spliffu woń
Narkotyk błaga zostań, naprawdę krzycząc toń
I ciężar na barkach po dniu już sto spraw
Nie ma czasu ani chęci degustacji do straw
Wtem jest opcja, druga osoba pomocna
Zamiast się zagłębiać w sobie, może z Tobą zostać
Przynosi zamiast tego problem i dzieli go
Rozważa nad tym dlaczego nie ma ludzi z nią
Przecież ma duży dom, serce większe niż on
A potrafi tak narzekać jak to źle jest,bo
Nie widzi ludzi co podobny mają myśli tok
Kiedyś dobrzy przyjaciele, dzisiaj nie widziani rok
Kiedyś wielka miłość, lecz jak zwykle szok
Wszystko przeminęło i tak kroczy co noc w mrok
Kiedy życie wzywa wtem herbata z miętą spływa
Grozi więzią bo wciąż Chęć na spliffu woń
Narkotyk błaga zostań, naprawdę krzycząc toń
I ciężar na barkach po dniu już sto spraw
Nie ma czasu ani chęci degustacji do straw
Wtem jest opcja, druga osoba pomocna
Zamiast się zagłębiać w sobie, może z Tobą zostać
Przynosi zamiast tego problem i dzieli go
Rozważa nad tym dlaczego nie ma ludzi z nią
Przecież ma duży dom, serce większe niż on
A potrafi tak narzekać jak to źle jest,bo
Nie widzi ludzi co podobny mają myśli tok
Kiedyś dobrzy przyjaciele, dzisiaj nie widziani rok
Kiedyś wielka miłość, lecz jak zwykle szok
Wszystko przeminęło i tak kroczy co noc w mrok
Subskrybuj:
Posty (Atom)