Ta chwila...
Coś pięknego szybko przemija
Dopijam kawy łyk i pływam..
Rzekami doznań niczym ryba..
Ten moment gdy odchodzi siła
Kiedy sekund parę już w tyłach
Miałem powiedzieć, ale.. bywa
Jek po niej deszcz łez spływa
Najgorsze wrażenie, kiedy miłość masz z boku
Dalej siedzi twój umysł, rodzi powoli niepokój
Boisz się zmienić coś w imersji swej osoby
Ale jeśli nie zadziałasz, kto inny krok zrobi
Gdyby nie to że w głowie setki dobrych pomysłów
I planów na wieczór od rzek do poznania umysłu
Nie sztuką wtedy tak po prostu brnąć na chwilę
Kiedy ucieka, a niewypowiedziane szarpie szyję
Kiedy całe to zmęczenie wręcz rozrywa plecy
Zamiast ciepła gładkiej dłoni, grzeje tylko piecyk
Ten impas wywołuje grad błędnych doznań przemian
Działanie powoduje więcej opcji, czyli bezmiar
Nawet wieczorny spacer po rozżarzonych płytach
W dniu kiedy tylko o swe łoże pytasz
Nie odda cierpienia, co nie koi gdy zasypiam
Niewypowiedziane tak przenika...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz