Nie było przemyśleń, sen przyszedł szybko
Na krótką chwilę coś zagłusza ciszę
Nagle wspomnienia, jakby patrząc na kliszę
I każdy moment w niej był na chwilę tylko
Bez konsekwencji gdyż sen nic nie znaczy
Każdy tak śniący pragnie spać tak
Nieważne czy koszmar, czy jakiś pakt
Bo nie bać się można gdy się nie odznaczy
Przy końcu stanu skupienia komórek
Niczym ten feniks przebudza się ciało
I co by to było gdyby tak się działo..
A może naprawdę nie spałem wogóle..
Marzenie to o niej, piękna historia miłości
Przerzuca się w marę jak złośliwy rak
Choć nie znam imienia, tożsamości wszak
To mam prze tajemnice tą wiele radości
Wspomnienie zanika już z pierwszą kawą
I tylko pamięć że widziałem to w snach
Próby na marne, papierosa mach
By życie tu we śnie obaczyć tak sławą
Jak zapamiętać, jak się wybudzić
Nachodzi mnie myśl splątana jak warkocz
I nie chce znów oplata jak lasso
Lecz na nic to, więc po co się trudzić
Żyłem tą chwilą co już uleciała w dal
Niczym Ikar wzbiłem się ponad nią
Ale każdy sen jest swoistą zapadnią
I zawsze wstajesz ilekroć spadłeś tam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz