Zaczyna każdy dzień uśmiechnięty,
Od dwóch łyków niebiańskiego trunku
Bez niego nie budowałby inżynier wiaduktu
Bo do życia nie miałby chęci
Jeden preferuje na słodko, z nutką mleka
Inny wrzuci parę kropli aromatu czekolady
Następny nie pije, dla zachowania ogłady
Lecz przez to, na wybudzenie dłużej czeka
Piją w samotni i w gronie
Przy rodzinie, kochankach i na służbie
Daje radość ukojenie, myśli rzuca w próżnie
Nadmierne, bo od pomysłów po niej myśl płonie
Od wieków ją opiewają różni wieszcze
Co bez paru kropli nie tworzyli by dzieła
Zarówno od wroga jak od przyjaciela
Po pierwszej filiżance chcesz jej więcej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz