czwartek, 7 stycznia 2016

.

Zawiesił wzrok, a jego dusza wzniosła się ponad
Słuchać chciał głosu rozsądku, lecz ten dawno skonał
Ciszy też już nie było, zawsze szum gdzieś w oddali
Leniwie odpalając papierosa w wierszu twór boski chwali

Obiekt pożądania jest niezwykle złożony, to jest dla niego proste
Choćby lat setki studiował naturę ową, wyjdzie z nijakim wnioskiem
Ta tajemnica podnieca i ku zdziwieniu w duchu stwierdza
Owy twór pragnienia jest celem, a do zdobycia jest twierdza

Po jego oczach widać, że nie wierzył w marne słowa nigdy
Sam do konkluzji dążył, nie brał życia na niby
Los własny znał, a co dalej będzie pragnął pojąć
Nie stojąc przy uznanych racjach, co umysły koją

Tak oto narodził się wieszcz co ukojenia szuka we śnie
Najpierw katując się by nie spać by odpłynąć błogo wreszcie
Samotnik, czarna owca, tak zwany był przez duszę
Nie cierpiał z ludżmi bywać, po to sam został z tuszem

I zaczął pisać wreszcie, co owocuje tylko w setki liter
Drugą tożsamość gdzie ciało swe określa namiestnikiem
Byle to przeżyć i opoewać jak najgłośniej da się w słowach
Nie poznasz go po czynach, oczach, a tym bardziej słowach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz