Za oknem szaruga, wstęgi dymu łopocą na wietrze
Nieśmiało promyk światła gładzi mur przy rzece
Frywolny śpiew ptaków pieśń w eter niesie
W oddali mgła powstaje, zaczyna się gdzieś w lesie
Mały robaczek wraz z rodziną w ziemi zbiera prowiant
Jakiś drapieżnik patroluje jego przestrzeń, zobacz
On też odczuwa całą mistyczność, jest od dawna ponad
On chce żyć by z życia czerpać, a nie tylko by zjeść obiad
Matka natura pilnuje tam tylko równowagi wśród swych tworów
Nie można jej przeszkadzać, wszystko dla ogółu dobra
Dla jednych istot musi przybrać postać wręcz potwora
Aby dla innych dzień stał się pięknym bez upiorów
A człowiek, nawet jego losy nie są tak zawiłe
Coś kieruje poczynaniem, kto zna tę siłę
Żyjemy w harmonii zachowajmy choć trochę ufności
Bunt przeciw losowi nie czyni z nas dorosłych
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz