piątek, 29 kwietnia 2016

Daremny trud

Zdenerwowany tragarz, mknie przez leśną ścieżkę
Biegnie, pragnie zdążyć by zastąpić w mieszku powietrze
Nogi już bez sił, dech zapiera ciężar, wizja nieszczęść
Niesie informację co przypadnie nie podana w mieście

A w centrum miasta wrzawa, gdzie podziewa się owy człowiek
Czyżby zginął, czy też uciekł, jak on się zowie?
Nie wiedzą nic, a domysły zbywają sen z powiek
Ileż może być warty nieznany człowiek ...

Już prawie tam dotarł, ekscytacja eskaluje z chwilą
Gdy wita horyzont, cel już to nie droga do nikąd
Podwojone siły dają ukojenie, nagłe myśli zwodzą
Cel jak kat dla ciała, smaga plecy ochotnika

Już jest przy bramach, uśmiech gości na twarzy wędrowca
Myśli po co to było, cały trud, co za to dostał.. ?
Przekazał wieść lecz nie poznał wieści tej do końca
I po co ten trud, gdy po sprawie niesmak w myśli został ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz