Z samego rana budzi mucha mnie szukając wrażeń
Jej żywot kruchy, krótki, lecz ma też wiele marzeń
Tak samo komar, co krew spija wprost z mego ciała
Niby denerwuje, lata, a jemu to odpowiada
Jak szukać dalej to czarny kot też się napatoczy
Misterny plan miał, by pech ludziom przynosić?
Nie! Po prostu lubi błąkać się w poszukiwaniu przygód
A jeśli pecha przyniósł? Cóż, może to tylko psikus
Gdy leci chmara ptaków, jedna jest tylko reakcja
To przecież nalot nazistów, ich cel to defekacja
Zniszczenie mienia, zatrucie pokarmów ludzkich
O wielkie nieba, przecież to nie cel jest wróbli !
A sami, przecież mamy też swój rozum własny
Codzienne knucia z perspektywy tego który traci
Nie ważne ile lat wstecz chcemy spojrzeć
Każdy jeśli chce, potrafi celowość dojrzeć
A przecież chcemy żyć ciągle szczęśliwie
Mocząc nogi w oceanie zatruwamy sferę rybie
A samolotem lecąc mamy za priorytet
Dotrzeć prędko, zwierzętom odbieramy życie
Trywializując własne szkodliwe poczynania
Odrzucamy interes środowiska, to nas otumania
Przez głupi egocentryzm łatwo zmienić przekonania
I wpaść w wir zawiści, żalu, bez sensu znajdowania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz