By zagłuszyć własny problem
To nie uleczy ran, pogłębia tylko odmęt
W ranach co pieką niczym od ognia
Nie daje wyjścia sytuacja niebanalna
Wtem na skróty można zrobić krok
Tracąć przy tym honor, tchórz ucieka w mrok
I sprawca problemu to ofiara potencjalna
Kiedy koleje losu odwracają się nagle
Ten zamęt powoduje krok ku rozwiązaniu
Kiedyś nienawiść, potem zrozumienie przy słuchaniu
I wiatr spokojny zaczyna wiać w losu żagle
Lecz nie uleczy to ran tego co stoi w środku
Co zawsze pomocną dłoń podał
Wszystko się zmieni, tylko nieopodal
Kolejny problem rozwiązany tylko jego wciąż w zarodku
Ostatnie dni dają do myślenia
I pragnie błogostan czuć
Pragnie rozwiązać sprawę móc
Lecz nie spełniają się marzenia
http://sennypisarz.blogspot.com/2016/08/bedny-stan.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz