wtorek, 30 sierpnia 2016

Spacer

Letni wieczór, przechadzał się bulwarem 
Wsłuchując się w śpiew owadów i wodny pływ
Nic prócz pustki na niebie, śród której gwiezdny pył
Nie chciał się dzielić z nikim swym stanem 

Lecz w głowie pełno pytań, jak co noc 
Nie dają mu zasnąć, płonie od natłoku skroń 
Tak bardzo pragnie już uciec doń 
Ale najpierw chce spotkać umysł ze swobodą 

Nie w interesie jego która już godzina 
Od godzin paru samotnie błąka się zagubiony
Może nie do tego został stworzony
By jego celem życiowym była rodzina..


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz