piątek, 5 sierpnia 2016

Rozważanie

Skąpana w blasku księżyca chatka
W niej jegomość który sam czeka na sen
W eterze leśnym słychać dzikich zwierząt zew
A w środku w blasku świecy kartka

List pisany czarnym atramentem z kałamaża
Treść nieznana, odbiorca jak zwykle ten sam
Osoba ta mu jest bardzo dobrze znana
Lecz nie wie jak opisać swój wewnętrzny stan

Staje przy okiennicy, swąd świecy łagodzi skroń
Widok tajemniczy skłania do refleksji
Co ma napisać, jak, czy warto pisać doń ?
Skoro póki nie widzi jej to brak wewnętrznej chęci

I płynie, jego myśl niczym górski strumień
Tłumi bieg jego chęć działania
Dlaczego wtedy wyjechał, dziś byłby u niej ?
Dzisiaj zbyteczne sprzed lat starania

I walczy o etykietę człowieka wartego chwili
Wiedząc że do zaoferowania ma nic
No może trochę uśmiechu co czas umili
Dla niego argument ten, jak na wodę pic

Już myśl odpływa ku nirwanie sennej
Lecz ciało musi stworzyć wiadomość
Pisze od serca, by uniknąć cierpień
I spokój ducha osiągnąć co noc

Może to głupie i prostackie zachowanie
Ale jak tu żyć, gdy dylemat odbiera tlen
Dziś zmienił priorytet, odmienił wartościowanie
I lęk przed zmianą odchodzi w głuszy cień...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz