Lewa kieszeń, w kieszeni tylko portfel jest
W drugiej telefon, klucze i papierosy
Telefon dzwonił, dziś cisza, wciąż ten niedosyt
Że inną ścieżką podążając mogłem więcej mieć
I brak już zmartwień, kłótni i głupich rozmów
Została cisza, co pcha w me serce sztylet
Lubiłem słuchać jej, dziś pełna jest szyderstw
Nie doprowadza też do serca bodźców
Staję się zimny, nieufny i wyrachowany
To nie definicja, a wręcz zaprzeczenie
Oddałem serce by spełnić marzenie
Dziś owoc uczucia jest sfermentowany
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz