sobota, 22 września 2018

Zapach tych poranków to pot z lekką nutą piwa
Kiedy życie wzywa wtem herbata z miętą spływa
Grozi więzią bo wciąż Chęć na spliffu woń
Narkotyk błaga zostań, naprawdę krzycząc toń

I ciężar na barkach po dniu już sto spraw
Nie ma czasu ani chęci degustacji do straw
Wtem jest opcja, druga osoba pomocna
Zamiast się zagłębiać w sobie, może z Tobą zostać

Przynosi zamiast tego problem i dzieli go
Rozważa nad tym dlaczego nie ma ludzi z nią
Przecież ma duży dom, serce większe niż on
A potrafi tak narzekać jak to źle jest,bo

Nie widzi ludzi co podobny mają myśli tok
Kiedyś dobrzy przyjaciele, dzisiaj nie widziani rok
Kiedyś wielka miłość, lecz jak zwykle szok
Wszystko przeminęło i tak kroczy co noc w mrok

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz