czwartek, 5 października 2017

Aby..

Aby życie..., było piękne cały czas
Wokół góry, obok hale, dalej leśny trakt
Z dala od negatywów i spływu mas
Żyć w miejscu gdzie trosk uraczy brak

Dla tej jednej tak kruchej więzi
Co epizod umilić ma przyjemność
Gdy nie imponuje w oczach prężność
A ten czas wypełniany do głębi

Weselnych nastrojów i przeżyć
Co tak łatwo przy stołach zaczęte
Dla tak zimnej.. jak serce wiedźmy..
Dla tych którym swe serce najęte

Dla pijackich okrzyków wraz z santa muerte
Którą co dzień rozweselasz chętnie
Przyprawiasz nią czas.. wyjawisz jej sekret..
By precz od swych żali odejść najprędzej..


sobota, 16 września 2017

Ta chwila...
Coś pięknego szybko przemija
Dopijam kawy łyk i pływam..
Rzekami doznań niczym ryba..

Ten moment gdy odchodzi siła
Kiedy sekund parę już w tyłach
Miałem powiedzieć, ale.. bywa
Jek po niej deszcz łez spływa


Najgorsze wrażenie, kiedy miłość masz z boku
Dalej siedzi twój umysł, rodzi powoli niepokój
Boisz się zmienić coś w imersji swej osoby
Ale jeśli nie zadziałasz, kto inny krok zrobi


Gdyby nie to że w głowie setki dobrych pomysłów
I planów na wieczór od rzek do poznania umysłu
Nie sztuką wtedy tak po prostu brnąć na chwilę
Kiedy ucieka, a niewypowiedziane szarpie szyję


Kiedy całe to zmęczenie wręcz rozrywa plecy
Zamiast ciepła gładkiej dłoni, grzeje tylko piecyk
Ten impas wywołuje grad błędnych doznań przemian
Działanie powoduje więcej opcji, czyli bezmiar


Nawet wieczorny spacer po rozżarzonych płytach
W dniu kiedy tylko o swe łoże pytasz
Nie odda cierpienia, co nie koi gdy zasypiam
Niewypowiedziane tak przenika...

środa, 6 września 2017

Co wieczór krwawił
Dla ciała to jak nawyk
Brak krwi już.., blady..
Przypadek go prawie zabił

Mimo to w kosz zasady
Sumienie pragnie tylko rady
Czy warte życia są zdrady
Lecz dzisiaj tonie, coraz bardziej biały

Nie czuje nic już od okolic pasa
Brak czucia w nogach.. strata ?
Dłonie zbolałe nie wyciągną wnet asa
Leży jedynie długopis, jego praca

I jedno działa na myśl jak balsam
By oddać wszystko, a zwłaszcza
Nie zabić tej chęci do.. tanga..
Dusza już wisi, niebawem zagra..


wtorek, 29 sierpnia 2017

Uczeń

By znaleźć panaceum uczniów zebrał
Szkolenie trwało długo, jeden zdał ducha
Wielu odeszło, wiodła nimi duma i pycha
Lecz pozostał, co więcej z siebie oddał

Mijały dni i miesiące, po nich lata, cóż
Uczeń ze swym guru tylko czasem rozmawia
A co wziął po naukach do serca, rozprawia
A krew w żyłach buzuje koloru czerwonych róż

Niepoprawny politycznie, wewnątrz ułożony
Oddany swojej pani, od swej osoby ją oddalił
Objął ją w pasie, w gawiedzi, hołd mu zdali
Bo ze wzrokiem do kochanki jak do żony...

Dzisiaj błogosławieństwo dać, niczym formalność
BO serca wiedzą gdzie ich miejsce teraz
Prawdziwa treść związku wiedzie przez życie jak pegaz
A każdy dzień wyjątkowy to prosta normalnośc



P.S.- Mam jednego ucznia

czwartek, 24 sierpnia 2017

Uosobienie kobiecego piękna

Uosobienie kobiecego piękna
Kruchy aksamit , co tak słodko wierzga
I wtedy słuchasz, gdy "Proszę, przestań."
Aby nosić na wietrze jej włosy w swych rękach


Jak najkrwawszy stek jej szyja jest przynętą
Niby to słodko zerka, czasem spojrzy w lusterko
I jest z piękna swego dumna nie do końca dzięki sercom
Które wiją gniazdu duszy cierniem lęk poniekąd

To ten stan duchowy, gdzie trauma jest pasją
Zostawia się w tyle głos starszych, marność
Z postanowieniem w głowie, iż musi być zaradną
By w życie nie wyjść niczym stwór w noc parną


Po co te lęki, kompleksy, gdzie myśli wola
Powiewu z lat zażywać oddech w znojach
Do upadku dążenie, to tylko przestroga

W końcu uleci cień dawnych nadziei z kolan
Zakrzyczy mężnie jak lew w piersi serce, w słowach
Gdy już będzie za późno, by wierzyć, że ona...


https://www.facebook.com/gurumilosci
https://www.facebook.com/gurumilosci
https://www.facebook.com/gurumilosci


wtorek, 22 sierpnia 2017

Pierwszego dnia w Katowicach

Już pojedzony, wypoczęty mniej
Brakuje tylko dymu w dłoni
Uzależniony od tego.. , z tym lżej..
I od paru lat nikt nie broni.

Najlepiej z tym się odciąć od myśli
Przybliżyć jestestwo z powrotem
Chociaż drogi to nałóg, cóż.. cyfry..
Czasami lubię wydać na głupotę

Sięgam więc do kieszeni w spodniach
Już tam są, lecz gdzie płomień .. ?
Za rogiem sklep, nie zmarnuję chwil tam
A co jeśli dla tych wyjść w nałogu tonę ..

Po krótkim spacerze organizm znów żyw
Ze schłodzonym napojem znów
Piętnasty wers zwyczajowo powoduje zryw
By do następnej sesji zrozumieć część słów

sobota, 12 sierpnia 2017

Bliżej gwiazd

Wieczorem, kiedy nie mam już sił po upale
Jeszcze bliżej natury co oplata pasaż nad miastem
Ciemny gaj, bliżej dzikich gwiazd jest wspaniale
A chłód przestrzeni przenikliwy jak sztylet wprawdzie