Choć dusza w cierpieniu płonie
Dlaczego bez emocji ból znów
Nic głowie nie dociera do mnie
Nie umiem pokochać przez żal
Tych krzywd nie wyleczę w utopii
Choć prostszy jest tylko strzał
To prym wiedzie myśl, że nie nastąpi
Starania me marne, a chęci już brak
Statek zwany pogonią... zatonął...
Dalej czuć nienawiści słodki smak
Choć niesmak pozostał nutą słoną
A zapomnienie niestety też obce
Z nim łatwiej głupcowi stawić krok
Za myślą złą, me czyny jak owce
Lecz prowadzi nie pasterz, a mrok
Trwa oczyszczenie,nirwana odeszła
Dni kolejno stają się dłuższe
Decyzja ciężka, głupota większa
By przestać z tym walczyć, gdy puls jest
Na przekór wszystkiemu, jak zwykle
Znów na szali jeden odważnik
Jeżeli mam plan, a mam, to nie zniknę
Bo sam jestem czymś na wzór matnii...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz