Rano tak pięknie rzuca woń
Biorę ją bliże ust ze smakiem
Później zapalam papierosa, cóż...
W pracy czekam na okazję
By móc wymienić pocałunek
I jeśli mam tylko fantazję
To myślę, a myśl ją czuje...
Powroty jedynym jest marzeniem
A dym z papierosa szarpie serce
Przeżywa ze mną trud, cierpienie
Lecz nic nie oddałem w podzięce
Spotkania czas, nareszcie sposobność
Jak zwykle czeka niczym kot
Dwie łyżeczki, szklanka.. boskość
Kochana kawa, bo niby kto...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz