Błagała w modłach o odwagę, lecz marny trud
Po nocach przechadzała.. aleją pełną sów
By dostrzec jegomościa przy jej krańcu...
Ów zapytał niecodziennie, co zabrało pannie uśmiech
Brak grymasu na jej twarzy tworzył raczej bruzdę
I prosząc wręcz błagalnie o choć radości nutkę..
Owinął ją spojrzeniem tajemnym.. niczym w pustkę..
Wnet z propozycją kawy zmierzyła się dama
W prawdzie wychodząc na chwile.. spędzała noc.. sama
Mimo wszystko zgodziła się zaczarowana
I kobieta wraz z mężczyzną w kawiarni bramach
Skrzypek na podeście wnet godzony został darem
Coś swawolnego, dla damy, by uwolnić serca wiarę
Daje koncert nieprzerwanie, a instrument ponad miarę
Eskaluje dobry nastrój, w oczach panny nie błaganie..
Teraz szczęście, gdyż troski odleciały za nut kluczem
Smyczek szarpie struny, rwie od serca lekkie kłucie
I nie ważnym dla obojga co targnęło do tych uciech
Poznali się tak przypadkiem.. Przypadek zrodził uczucie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz