Gdy proszony o rozmowę szedłem chętnie
Dzisiaj ten sam wyraz twarzy ich..
Lecz moje serce podchodzi beznamiętnie
Gdzie posiałem ziarno, co korzeń krzewi w sercu
Pomocną dłonią tak chętnie garnie doń
Czyżby to kwestia monotonii, kompleksów..
Czy tylko własny problem zbyt mocno bije w skroń
Rozmowy ciężkie, problemy nader trudne
Kiedyś to kochać, dziś uciec coś błaga
Ale uczucie przy tym nie smutne
Czy podświadomie tak sobie pomagam ..?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz