poniedziałek, 5 czerwca 2017

Niewiele miejsc mam, gdzie słyszę świergot
Obok szum wody co z wolna przepływa
Nieopodal stoi w swym wdzianku rybak
Dalej owce się pasą i słychać dziecięcy jazgot

Lat wiele wstecz, te dźwięki są osobne
Brak w nich jest pełni, sensu ani krzty
I niczym w wierszu, tajemny natury szyfr
Daje sposobność, by myśleć, że to swobodne

Cały cykl dnia, poczynając od mroku nocy
Przez brzasku tajemny świetlisty promień
Poranku senny ze spalin wonią.. powiew...
Południa zapach , aromat powietrza surowy

Obiadów woń dla tysięcy głów miejskich
Co do wieczora w pracy się znajduje
Wieczorny rytm, co z alkoholem harcuje
I w końcu wielkie łowy wilków nocy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz