Z wolna, leniwie, cicho szepce mi zefir
Blask słońca otacza me ramiona i szyję
By działać, do życia dzisiaj popchnął mnie zenit
Lecz jaki mam cel skoro i tak z wolna ginę
Nie o przemijaniu, lecz meandrach tej myśli
Gdzie do podstaw człowieczeństwa prowadzi bodziec
Więc do czego potrzebny jest mi ogranicznik
Własną myślą eskaluję szczęście w sobie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz