wtorek, 9 maja 2017

Porannne

Poranny budzik wstał chwilę później
Za oknem brzask wnet przywita mnie
Choć bliżej lata, to o ciepło trudniej
Jedyna nadzieja w braku szronu na szkle

Pierwsze pąki kwiatów majowych
Kołyszą się z wolna, bez werwy
Poczęły się śpiewy ptaków zbudzonych
O dziwo ten dźwięk koi nerwy


Kawa zbyt ciepła, odczekam ...
Dym smaga podniebienie i krtań
Przeszywa ból, niby nóż w żebrach
Lecz nie przeszkadza, bo ze mną od lat

W głowie pustka, czysta próżnia idei
Ciało wybudza się, w całości lekko kołysze
Czy tak się czują ludzie spełnieni ? ...
Pytanie wieńczy naparu łyk, przerwał ciszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz