środa, 31 maja 2017

Lubię mieć krew na rękach
Gdy w piersi brakuje tchu
Do łokcia mieć czerwony rękaw
I kocham przy tym źrenic ból

Nie mogąc dostarczyć tlenu
Szarpie organizm się, drży
Tak jakbym więcej już nie mógł
Lecz serce krzyczy, bij...

Pierwsza bariera ominięta
Jak nigdy, wnet nowej siły rzut
Tętno wysokie, lecz moja Mekka
Jest tam gdzie wieńczy się trud

Lecz nie o szał, upór, czy chęć
Ano potrzebne są bez zdań dwóch
Psychicznie zabijam, odganiam precz
Leczy mnie ból, zagłuszając puls

Po co bariery pokonać ?
Po co więc pragnąć, .. być bardziej ?
Nie łatwiej prosto się oddać ?
Czyż tak żyć skromnie nie łatwiej ?

Najłatwiej zdechnąć samotnie
Po latach samych wyrzeczeń
Lecz gdy czasem brnę w entropię
To brak porządku jest szczęście

2 komentarze:

  1. Podoba mi się. Nie będę opisywać swoich odczuć bo to bez sensu Ale muszę przyznać że ma to sens w moim umyśle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. agresja rodzi się we wnętrzu, w umyśle moja droga :D

      Usuń