W oczekiwaniu na zawieruchę
Zapominamy czym kieruje się chaos
Spokoju trzeba, jak księżyca na noc
Choć czasem on odwraca się
Nie prosto mówić nam jest o pragnieniach
To tylko pseudo zachcianki z serca
A gdyby można tak było przestać..
I żyć życiem własnym ale z pustką w sercach?
Czy była by to kolejna z dróg wierzeń
Gdzie to człowiek sam sobie panem
Gdzie zdrada to nic takiego, normalne
I monotonia to jedno jest z głównych zamierzeń
A może tak nie myśleć w ogóle o bycie
Zająć się sferą swą czysto duchową
Nie robiąc nic, czy będę czysty duchowo ?
... a może już jestem na duchowym szczycie
Lecz to nie problem, bo każdy ból istnienia znosi
Jeden cierpi przez materialną zapaść
Drugi nie ma w kim się zakochać
Jeszcze inny czuje sens gdy go sen zaprosi
Zapominamy tylko o trudnych tematach
Rozmowa dawno stała się przeżytkiem
Zajęci tylko doczesnym przybytkiem
Nie uwzględniamy innych w naszych sprawach
Ja sam nie wiem co jest najważniejsze
Dzieło jak dzieło, to dziecko twórcy
Lecz nie wiem po co mi istnienie w sercu hucpy
Czy może warto odejść, poznawać przeznaczenie... ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz